poniedziałek, 13 lutego 2017

Przychodzi Pacjent do Zawadzkiej, czyli o tym jak pokrętna może być prosta droga




Różnymi drogami przychodzi Pacjent do Zawadzkiej. 
Nie mam wyjścia, po prostu muszę lubić moich Pacjentów, choćby za kreatywność w wyborze dróg jakimi trafiają do Kliniki Mikropigmentacji.
Pewnego dnia do naszych drzwi zadzwonił dzwonek.Za drzwiami stał umówiony pan, który z wielką pasją i zaangażowaniem, opowiadał o tym jak ważny jest dla nas fakt, reklamowania Kliniki w Internecie. Miał rację, jest to ważny aspekt naszej działalności. Rozmowa toczyła się dość wartko, załapaliśmy coś, co zwykłam nazywać "chemią". Omówiliśmy czym się zajmujemy, czego oczekujemy, jak wygląda procedura mikropigmentacji, zaczęliśmy rozmawiać o szczegółach ... jednak, szczegółach nie związanych z dystrybucją reklamy, ale dotyczących samego zabiegu. Mój szósty zmysł szeptał, a tak właściwie od pewnego momentu donośnie pytał: "O co tu chodzi, przecież nie tylko o reklamę?". Kiedy ostatecznie zdecydowaliśmy, co jest nam potrzebne z wachlarza usług jakie pan może zaoferować, okazało się, że co jak co, ale intuicja kobieca działa u mnie na medal.
Bardziej niż sprzedażą, pan zainteresowany był zakupem ... usługi mikropigmentacji. O naszej klinice dowiedział się od znajomego, zapoznał się z informacjami na naszej stronie  i od tego momentu spał dość niespokojnie. Niezręcznie było mu zadzwonić i po prostu umówić się na wizytę. Nasz - już teraz -Pacjent, stracił włosy całkiem niedawno w dość krótkim okresie czasu. Po  rozeznaniu tematu przeszczepu, wiedział, że ta procedura, nie jest metodą odpowiadającą jego potrzebom. Nie chciał być "łysy", jednak noszenie peruk, także nie było satysfakcjonującym rozwiązaniem. Mikropigmentacja wydawała się być strzałem w dziesiątkę. 
Po krótkiej rozmowie, narysowaliśmy linię frontalną, szkic fryzury jaką miałaby zdobić głowę naszego pacjenta. Z różnymi klientami już współpracowaliśmy, ale takiego entuzjasty wcześniej nie spotkaliśmy w naszej Klinice. Pan tak zafascynował się swoim nowym wyglądem, że nie pozwolił narysowanych kresek zetrzeć z głowy. Delikatnie zamazaliśmy narysowaną linię, by była mniej wyrazista i nasz Pacjent wrócił do domu, pokazać swój nowy image żonie.
Dzisiaj, pan, który przyszedł zaproponować nam reklamę w internecie, jest już po drugiej sesji mikropigmentacji. Na pytanie dlaczego nie zapytał wprost o zabieg, jako rozwiązanie swoich problemów, odpowiada :
"Widzi pani, teraz bym się zapytał, ale teraz jestem pewnym siebie, nieodczuwającym skrępowania mężczyzną. Pani ze swoją burzą loków tego nie zrozumie."
Fakt, nie mogę powiedzieć "wiem, co czujesz" osobie, która ma problemy z wypadającymi włosami. Jednak nigdy nie bagatelizuję cudzych problemów i szanuję, to, że ktoś może czuć się niekomfortowo w sytuacji, której osobiście nie doświadczyłam. Też jestem człowiekiem i mam swoje sekrety, którymi dzielę się tylko z najbliższymi lub....z profesjonalistami, o których wiem, że są w stanie mi pomóc. 
Mam świadomość, jak poważnym problem jest dla mężczyzny utrata włosów. 
Jeżeli przeszkadzają Tobie moje loki, zadzwoń i poproś o konsultację z Maciejem, linergistą, który przeszedł drogę, na której jesteś teraz. Maciej doskonale wie co oznacza zabieg mikropigmentacji. Osobiście przeszedł cały proces, od momentu podjęcia decyzji, aż do satysfakcji po zabiegu.
Nie ma znaczenia jaką drogą trafia do nas pacjent, ważne, że kiedy od nas wychodzi ma ten błysk w oku, który oznacza pewność siebie i samoakceptację. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza