piątek, 3 lutego 2017

Magia kropek, których nigdy nie zastąpi tatuaż.



W jednym z moich pierwszych wpisów na blogu wspominałam, że jestem charakterna. Nie koloryzowałam, nadal jestem ;)

I czuję mocne zniecierpliwienie, kiedy wmawia mi się coś, co nie jest prawdą.
Nie jestem specjalistką od fizyki kwantowej, nie znam się na piśmie runicznym, ale na  tym co jest moją pasją, pracą, zawodem, w którym nieustannie się dokształcam i doskonalę, wiem, że się znam.
Dlatego nie pozwolę wmówić sobie, ani pacjentom, którzy obdarzyli mnie zaufaniem, że mikropigmentacja skóry głowy to tatuaż.
Rozumiem, że na pierwszy rzut oka, wprowadzanie pigmentu pod skórę może kojarzyć się z tatuowaniem, ale mikropigmentacja nie jest "dziarą" ;)
Skoro i w jednym i drugim przypadku mamy igłę, mamy pigment, wykonujemy nakłucie i w efekcie mamy zabarwioną powierzchnię skóry, dlaczego upieram się, że zabieg mikropigmentacji, to nie wykonanie tatuażu?
Tajemnica tkwi w pigmencie i związana jest zarówno z rodzajem barwnika, jak i z techniką wprowadzania go pod naskórek.

Pigment stosowany przy mikropigmentancji, to zupełnie inny produkt niż ten stosowany do tatuażu. Stosowane przez nas pigmenty są najwyższej jakości,w swoim składzie mają naturalne składniki, dzięki czemu nie wywołują stanów zapalnych, czy reakcji  alergicznych. Pracujemy na pięciu odcieniach pigmentu, ich kolorystyka, zawsze w zimnej tonacji szarości- bo taka harmonizuje z jasną, wręcz białą skórą głowy, indywidualnie dobrana, doskonale współgra z zarostem i karnacją pacjentów.  W preparaty do pigmentacji zaopatrujemy się tylko u licencjonowanych dostawców, wyspecjalizowanych w kosmetyce i medycynie estetycznej.
Każdy z nas widział tatuaż, który wraz z upływem czasu zmienia barwę na zielono- niebieskawą. W przypadku mikropigmentacji, dzięki najwyższej jakości stosowanych pigmentów, taka sytuacja nie może mieć miejsca.

Drugim elementem, który odróżnia zabieg mikropigmentacji od tatuażu, to sposób wprowadzania barwnika pod naskórek.
Tylko odpowiednia technika pozwala na wykorzystanie pigmentów w sposób bezpieczny i przewidywalny w skutkach, zarówno beżpośrednio po zabiegu, jak i w okresie późniejszym.
W przypadku mikropigmentacji, pigment wprowadzamy tylko pod wierzchnią warstwę naskórka, ingerujemy w skórę bardzo płytko, nie naruszając skóry właściwej. Zbyt głębokie wprowadzenie barwnika skutkowałoby rozlaniem się pigmentu i "efektem pomalowanej skóry", a nie "efektem nowej fryzury" ;)



Mikropigmentacją nie może być także utożsamiana z makijażem permanentnym, gdyż pigment używany do tych zbiegów pod wpływem działania promieni słonecznych zmienia kolor i wraz z upływem czasu, może rozlewać się w nieestetyczne plamy.


Podsumowując, rozumiem, że zabieg mikropigmentacji może nasuwać skojarzenia z tatuażem lub makijażem permanentnym, jednak nie jest, ani jednym, ani drugim.
Ostatecznie, ani makijaż, ani tatuaż, nie zastąpią magicznego efektu, jaki dają setki wy-pigmentowanych kropek, tworząc trójwymiarową imitację włosa. 




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza